„Kobiety na traktory” czyli rozmowa z Joanną Tarach, właścicielką marki Jest Dobrze

Dziś na blogu hemma prawdziwa gratka – rozmowa z naszą czołową renowatorką, a przy okazji wyjątkową osobą – Joanną.  Uwierzcie mi – nie było łatwo, bo Asia  nie należy do osób, które lubią rozprawiać o sobie i swojej pracy. Zależało mi na tym, aby choć odrobinę przybliżyć jej osobowość i pracę, ale też dowiedzieć się, dlaczego kobiety tak wspaniale odnawiają meble!

Joanna Tarach renowacja mebliCzy się udało? Może nie do końca wprost, ale moim zdaniem cała nasza rozmowa daje odpowiedź na to pytanie :).

Amelia – Witaj Asia! Miło mi, że zgodziłaś się porozmawiać i udostępnić tę rozmowę na blogu hemma. Chciałabym, aby nasi czytelnicy i klienci dowiedzieli się więcej o Tobie, Twojej pracy, żeby wiedzieli skąd nasze meble mają nie tylko nienaganny wygląd, ale też fantastyczne wibracje. 🙂 Na początek powiedz, jak to się stało, że zrezygnowałaś z poprzedniej pracy i zajęłaś się profesjonalnie meblami?

Joanna: – Jak się dłużej zastanowić zajmowałam się tym odkąd pamiętam. Czytałam, podpatrywałam, nadawałam nowe życie starym przedmiotom, wtedy jeszcze nie nazywając tego renowacją.  Powód rozstania z moim poprzednim zajęciem był prozaiczny. Wypalenie zawodowe. Szkolenia, którymi się zajmowałam przestały mi dawać, oprócz bezpieczeństwa finansowego, satysfakcję z wykonywanego zawodu. Pewne sploty wydarzeń pokierowały mnie tu,  gdzie jestem. Gdzie powinnam być.

– Wywodzisz się z rodziny z tradycjami rzemieślniczymi? Pomagałaś czy raczej przeszkadzałaś?

– A skąd! No dobrze, może tak nie do końca. Rodzice pracowali za biurkiem, no ale faktycznie rzemieślnicza krew płynie w moich żyłach. Dziadkowie byli rzemieślnikami, artystami. Miałam w rodzinie tkaczy, kaletników, tokarzy. Ale to właśnie obcowanie z drewnem i jego zapachem utkwiło mi w pamięci. Wakacje spędzone u dziadków na wsi, podpatrywanie dziadka podczas obróbki drewna, babci, która uczyła mnie szyć na starej poniemieckiej maszynie, wszystko to gdzieś po części stanowi to, czym zajmuję się teraz.

Po latach wróciło do mnie i stało się nie tyle co pracą, a pasją, która pozwala mi się utrzymać. A to niebywale emocjonujące połączenie.

Joanna Tarach renowacja mebli– Od pewnego czasu, jak wiesz, hobbystycznie odnawiam niewielkie meble i akcesoria i muszę przyznać, że to ciężka fizyczna praca! Nie odstraszyło Cię to?

– Wiedziałam dokładnie w co się pakuję. Ciężka fizyczna praca nie odstrasza mnie, a wręcz pomogła mi opanować moją nadpobudliwość. Nie lubię siedzieć bezczynnie. Lubię działać, tworzyć.

– Czy wspomagasz się korzystając z rehabilitacji, masaży, trenujesz? A może znasz jakieś mega tricki, które sprawiają ze praca jest lżejsza, albo po prostu jesteś superwoman?

– Amelka wszystkie my kobiety jesteśmy superwomen! Wielozadaniowe, wielopłaszczyznowe, zawzięte. Zdarzają się kontuzję, rehabilitacje, ale kto by na to zwracał uwagę. Jak wchodzisz w pewien rytm, praca już nie jest taka ciężka, albo zwyczajnie tego nie zauważasz. 🙂

– Miewasz chwile zwątpienia czy wręcz przeciwnie, codziennie upewniasz się w tym, że to świetnie, że jesteś tu gdzie jesteś?

– Obiecałam sobie i rodzinie, że weekendy spędzamy razem i lubię bardzo ten czas, ale cieszę się również na poniedziałki. Nie miałam do tej pory zwątpienia w to, co robię, ale bywają chwile, że bywa bardzo  ciężko. Zwłaszcza, gdy na warsztat trafiają problematyczne egzemplarze i  pasmo ciągłych niepowodzeń ciągnie się tygodniami.

– Dlaczego Twoim zdaniem  dziewczyny tak dobrze sprawdzają się w trudnym zawodzie renowatora, jakie maja do tego predyspozycje, specjalne moce? A może mają coś, czego facetom brakuje?

– Zarówno jedni i drudzy radzą sobie świetnie, uzupełniając się wzajemnie. Kobiety są bardziej precyzyjne, szczegółowe. Panowie – analityczni, kreatywni, silni.  Praca z mężczyznami sprawia mi przyjemność, potrafimy się od siebie uczyć wzajemnie. I to jest świetne.

No dobrze, kobiety widzą więcej kolorów… choć znam nieliczne przypadki mężczyzn wychodzących poza ramy podstawowej palety RGB.

– Jak reagują / reagowali na Ciebie koledzy po fachu?

– Świat się zmienia i kobiety w tym zawodzie przestają dziwić. Mimo to często słyszę pytanie: „Pani to tak sama, takie rzeczy robi? To ciężka praca przecież, nie dla kobiety”! I fakt, niektórych rzeczy fizycznie nie jestem w stanie sama zrobić, ale wtedy mam od tego świetny zespół.

– Co jest dla Ciebie największa nagroda w pracy?

– Nieustająca nauka. Ciągłe wyzwania. Niesztampowość działań. No i największą satysfakcję sprawiają mi osoby, które odbierają zostawione u nas meble, dziękując za to, że ich sentymentalny, zapomniany egzemplarz nabrał nowego życia, a przede wszystkim wracają z kolejnymi rzeczami do odnowienia.

– Największy sukces zawodowy i wpadka.

– Każdą renowację uznaję za mniejszy lub większy sukces, a o wpadkach wolałabym nie mówić. Powiem tylko, że zdarzają się. Oby jak najrzadziej :).

– Twój najdłuższy projekt.

– Nauczona doświadczeniem z poprzedniego zawodu prowadziłam na początku ewidencjonowanie czasu pracy, ale szybko z tego zrezygnowałam. Moja praca jest dla mnie przyjemnością, czasami przeklnę pod nosem, czasem nawet siarczyście, ale to nadal przyjemność. A po co mierzyć przyjemności? Mój starszy syn mawia, że ja odpoczywam pracując.

Joanna Tarach renowacja mebli

– Masz ulubionego projektanta mid-century?

– To wzorniczo okres pełen kształtów, form, sztuki. Byłabym nieracjonalna skupiając się na jednym nazwisku, kiedy wokół powstawało tyle dobrych projektów. Lubię zarówno nasze rodzime projekty, jak i projekty naszych zagranicznych sąsiadów. Ciągle odkrywam nowe formy, co mnie bardzo fascynuje.

– Plany zawodowe na przyszłość to.

– Chciałabym zajmować się tym, co robię najdłużej, jak to tylko możliwe, a przede wszystkim, żeby towarzyszyła temu zawsze przyjemność z pracy.

– Czy Twoja rodzina wspiera Cię w wybranej drodze czy woleliby mamę i żonę za biurkiem?

– Moja rodzina nie zna mnie innej. Mąż jest dla mnie ogromnym wsparciem i jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo życie z taką kobietą na pewno nie należy do najłatwiejszych.

– Jak wygląda Twój dom? 100% wzornictwa PRL czy są jakieś nowoczesne akcenty?

– Mój dom to ciągła metamorfoza. Lubię zmiany. Wręcz obsesyjnie :). Mój mąż się śmieje, że dobrze, że nie mam zbyt wiele wolnego czasu, bo inaczej ciągle bym remontowała.  Zawsze w domu były starocia, które uwielbiałam od dziecka. Zawsze były obecne w formie dodatków. Obecnie zdominowały wystrój.

– Twój wymarzony mebel to.

-Ten, którego jeszcze nie mam.

– Czy potrafisz jeszcze przejść obojętnie obok gabarytów?

– Nigdy nie przejdę obojętnie obok gabarytów! To świetne miejsce pozyskiwania starego, przepracowanego drewna, starych uchwytów, śrubek i innych detali niezbędnych, żeby odrestaurować mebel zgodnie z oryginałem lub choćby z zachowaniem epoki.

-Mamy sezon urlopowo – wakacyjny. Masz jakieś szczególnie ukochane kierunki wakacyjnego odpoczynku? Podstawowy ekwipunek wakacyjny to?

– Wakacje spędzamy rodzinnie, na Mazurach. To miejsce skąd pochodzę i gdzie pozostawiłam część siebie. Jeziora, łąki, a przede wszystkim las, to miejsca gdzie czuję się najlepiej. Mogę choć na chwilę oderwać się od codzienności i zatracić. Nie mniej jednak…

zestaw cyklin zawsze towarzyszy moim eskapadom 😉

– Dziękuję, że dałaś się namówić na rozmowę i ucieszyć wzrok pięknymi zdjęciami!

Jest DobrzeJoanna Tarach Jest DobrzeJest Dobrze

Zdjęcia wykonane w pracowni Jest Dobrze i na Mazurach.

Fotograf: Jacek Tarach

Krzesło: King Edward z Fabryki Mebli Giętych Jasienica „Jafameg” Typ A-983

Sukienka: vintage, rękodzieło z rodzinnej szafy, PRL